Klimatyczna jesienna sesja przedślubna pary narzeczonych

jesienna sesja przedślubna

Październik był w tym roku wyjątkowo łaskawy i bardzo fotogeniczny. Ucieszyłem się więc, gdy Kasia i Maciej zdecydowali, że ich sesja przedślubna ma odbyć się tej jesieni. Jesteście ciekawi, jak wyszła?

Plenerowa sesja przedślubna

Kasia i Maciej ślub biorą gorącym latem – w lipcu przyszłego roku – ale na sesję plenerową zdecydowali się w nieco chłodniejszym terminie. I słusznie, bo złota, polska jesień jest bardzo wdzięczną oprawą dla tego typu fotografii. Przygaszone, ale wciąż zachwycające kolory tworzą na zdjęciach niepowtarzalny, intymny klimat. Tylko gdzie znaleźć odpowiednią scenerię? Odpowiedź okazała się być bliżej, niż myślałem. Dom rodzinny Kasi leży w niezwykle urokliwej okolicy – łąki pełne suchych już traw, otoczone trzciną stawy, piękny, żółto-czerwony o tej porze roku las. I ani żywej duszy poza nami! – no może oprócz dzików w lesie. Czy można wymarzyć sobie lepsze okoliczności przyrody?

Sesja przedślubna w złotej godzinie

Na miejscu byliśmy w czasie tzw. golden hour, czyli godzinę przed zachodem. Promienie słońca dały nam szczególne, miękkie i ciepłe światło, podkreślające barwy otaczającej nas natury… i płomienne uczucie pomiędzy parą narzeczonych. To świetna pora dnia na romantyczne zdjęcia na tle przyrody – nie tylko jesienią – i rozważając plan podobnej sesji zawsze warto wziąć ją pod uwagę. Inną sesję wykonaną podczas złotej godziny możecie obejrzeć tutaj.

Dywany żółtych liści szeleściły pod naszymi stopami. Trawy nad jeziorem kołysały się na delikatnym wietrze. A smugi złocistego światła muskały twarze mojej pary, która zdawała się zapomnieć, że jest na świecie ktokolwiek, poza nimi! Zakochani, zapatrzeni w siebie, wyglądali tak naturalnie, że nie mogłem oderwać od nich wzroku i obiektywu. Skryci pośród trzcin, zbierający kasztany, spacerujący po łące – w każdej chwili z daleka czuć było ich radość z bycia razem. I jestem bardzo zadowolony z tego, że udało mi się zatrzymać to wszystko na zdjęciach.

Plenerowa sesja przedślubna rządzi się swoimi prawami. Pozwala na więcej luzu, naturalność, nie wymaga wielu skrzętnych przygotowań. Niezależnie od pogody i pory dnia, zawsze ma swój unikalny czar. Jeśli zależy Wam na wyjątkowej pamiątce, to Wasza miłość uwieczniona na takich zdjęciach będzie strzałem w dziesiątkę! Wpadajcie na sesję przedślubną!

 


Zdjęcie panny młodej podczas naturalnej ślubnej sesji plenerowej.

Naturalna ślubna sesja plenerowa

Ostatnie, złociste promienie chylącego się ku zachodowi słońca błyskały jeszcze wśród tętniących wiosną drzew. Gładziły twarze dwójki zakochanych, dla których to gorące popołudnie stało się wyjątkowym wspomnieniem. Ta niezwykła ślubna sesja plenerowa Kamili i Piotrka została wykonana w ramach plenerowych warsztatów fotograficznych w urokliwym otoczeniu Stodoły Wszystkich Świętych zwanej Oczyszczalnią. Sama Stodoła to oryginalna, minimalistyczna budowla. Wspaniałe miejsce na rustykalne wesele. Naturalne materiały i prosta forma sprawiają, że harmonijnie współgra z otaczającą ją przyrodą. I to właśnie ona – okoliczna przyroda - została tłem dla wydarzeń tego majowego dnia. Wszechobecna zieleń, choć nieświadomie, idealnie grała rolę scenografii, a przyszli państwo młodzi zdawali się w ogóle nie zwracać na fotografa uwagi. Naturalni i radośni spacerowali wśród traw, trzymając się za ręce. Zatraceni w czułych spojrzeniach sprawiali wrażenie, jakby na świecie nie liczyło się nic, poza spędzanym we dwoje czasem. Jedynie ślubna suknia Kamili zdradzała, jak niepowtarzalnych chwil byłem świadkiem.

Odkąd sesja plenerowa stała się niemal nieodzownym elementem ślubnej tradycji, wiele par prześciga się w pomysłach na nietypowe aranżacje. Często dopiero po wielu godzinach poświęconych na poszukiwanie inspiracji orientują się, że najlepsze rozwiązanie jest na wyciągnięcie ręki. Bo czasami wystarczy zdać się na naturę! Spokój, szum rzeki i trel ptaków w koronach drzew potrafią stworzyć nie mniej wzniosłą atmosferę niż wnętrza najpiękniejszego pałacu. Tak naprawdę, to uczucia i emocje nadają wyjątkowości sesji plenerowej. Oprawa to tylko dodatek.

Sesja plenerowa w trakcie złotej godziny jest o tyle warta uwagi, że pozwala uchwycić w kadrze ulotny czar wspólnych chwil. Miękkie, ciepłe światło wschodzącego lub zachodzącego słońca nadaje fotografiom subtelnego uroku, którego próżno szukać o innych porach dnia. Jeśli chcecie, aby Wasza plenerowa sesja ślubna była naprawdę wspaniałą pamiątką, szczerze polecam przeprowadzenie jej w urzekającym blasku golden hour. Zadzwońcie lub napiszcie do mnie, a opowiem Wam o niej ze szczegółami.

Miejsce sesji plenerowej: Stodoła Wszystkich Świętych zwana Oczyszczalnią

Organizacja warsztatów plenerowych: LMFOTO

Suknia ślubna: Joanna Niemiec Atelier

 


Zdjęcie z sesji zdjęciowej pary zakochanych wykonane prze fotografa ślubnego z Warszawy - Kozinskifoto fotografia ślubna

Rustykalna sesja zdjęciowa pary zakochanych w sielankowym Uroczysko-Zaborek

Fotografie z tej sesji zdjęciowej dwojga zakochanych wykonałem w ramach międzynarodowych warsztatów fotograficznych The Crossroads Workshop. To wyjątkowy event, organizowany przez Felix'a de Vega, którego celem jest dzielenie doświadczeń fotografów. Oprócz mnie inni fachowcy z branży ślubnej brali udział w tym sielskim wydarzeniu. Miałem przyjemność fotografować u boku takich gwiazd jak Pablo Beglez, Petar Jurica, Chris Parkinson czy Sara Lincoln. W naszych obiektywach gościł Park Krajobrazowy Podlaski Przełom Bugu.

Jestem osobą, która codziennie zatraca się w zgiełku miasta. Pęd samochodów, hałasujące tramwaje, gwar na ulicach i ludzie... Wszędzie spieszący się, omijający mnie ludzie dążący do celu. Nie twierdzę, że urbanistyczny styl życia jest zły. Wszak sam taki wybrałem! Niewątpliwie potrafię docenić unikalną estetykę dużych miast. Jednak kiedy moją misją jako fotografa staje się sesja zdjęciowa pary zakochanych, wysilam szare komórki i szukam bardziej czarującej scenerii.

Fascynuje mnie słowo uroczysko. Samo w sobie kryje niepowtarzalny, sielankowy klimat. Pensjonat Zaborek jawił się jako idealne miejsce do sesji fotograficznej w słowiańskim stylu. Chciałem, aby efekty sesji zdjęciowej pary zakochanych napawały wewnętrznym spokojem. Sceneria rozpieszczała mnie jako fotografa. Zabytkowy kompleks starej drewnianej architektury w towarzystwie wody i lasów sosnowych spełnił nasze oczekiwania. Magiczne otoczenie, przestrzeń kusząca zielenią i zjawiskowy dworek... Czego więcej chcieć? A no właśnie – pary pełnej wdzięku, która naturalnie nawiązała romans z obiektywem. A naturalnie w obliczu Uroczysko Zaborek to słowo klucz. To wyjątkowe miejsce nie tylko na sesję ale też na ślub i wesele w naturalnym, rustykalnym stylu. Chętnie powtórzyłbym sesję ślubną w tym miejscu, bo jego zakamarki można zgłębiać na wiele różnych sposobów. Wesele „z rustykalnym twistem” to rewelacyjna opcja w tym miejscu. Mój aparat już tęskni za tym klimatem.

Spójrzcie tylko na te fotografie! Starałem się by ta sesja zdjęciowa pary zakochanych uosabiała atmosferę tego miejsca. Słowiański wianek był istną wisienką na torcie, gdzie rolę tortu przejęła otaczająca nas natura. Mam nadzieję, że z tych fotografii bije swoisty spokój, ale i naturalna dynamika. To się nie wyklucza, ale pięknie dopełnia. Zauważcie drewniane canoe, na których uchwyciłem zakochanych sunących leniwie po wodzie. Czy wiecie, że Michał wykonuje takie łodzie własnoręcznie? Niesamowita sprawa! Myślę, że ta sesja zdjęciowa zakochanych jest wyjątkowa, bo z fotografii bije swoboda, jaką Magda i Michał odczuwali w otoczeniu przyrody.

Był początek maja. To ciekawy okres – przyroda niemal budzi się do życia i czuć zalążek lata w powietrzu. Mimo to wciąż dostrzegalny jest rześki powiew przedwiośnia. Taki moment przejścia daje wyjątkowy efekt – czasami ocierasz czoło z gorąca, a niekiedy przechodzi cię dreszcz od chłodnego powiewu wiatru. Uroczysko Zaborek z godnością przyjmowało wszystkie znamiona pogody i wdzięcznie służyło jako tło.

Ta sesja zdjęciowa pary zakochanych z lekko ludową nutą to ważne dzieło w moim dorobku fotograficznym. Cieszy mnie jej świeżość, słowiański czar i flirt z naturą. Zobaczcie sami jej efekty.

 


Jak wybrać fotografa ślubnego – poradnik dla przyszłych Par Młodych vol. 2

To już kolejna część mojego autorskiego poradnika dla przyszłych par młodych. Zajrzyjcie tu jeśli nie czytaliście poprzedniego wpisu o sesjach narzeczeńskich. Przechodząc do meritum: Warto wpierw zapytać co to właściwie znaczy dobry fotograf ślubny albo profesjonalny fotograf ślubny?! Na jakiej podstawie możemy to stwierdzić i dokonać trafnego wyboru?! To ważna decyzja, która będzie rzutować na pamiątkę ślubną, która pozostanie z Wami na całe życie, dlatego warto wiedzieć dobrze jak wybrać fotografa ślubnego.

Poniższy artykuł odpowie Wam na następujące pytania:

  • Dlaczego wybór fotografa na ślub jest tak ważny?
  • Jak wybrać właściwego fotografa ślubnego?
  • Na co zwrócić uwagę przy wyborze fotografa na ślub?
  • Czym się kierować przy wyborze fotografa ślubnego?
  • Czy warto skorzystać z usług polecanego fotografa?

Pierwsze i najważniejsze – portfolio

Według mnie najistotniejszym kryterium wyboru jest to by zdjęcia ślubne danego fotografa, ich styl, najbardziej podobały się Wam. To ma być najlepszy fotograf ślubny dla Was, a nie dla kogoś innego. Nie istnieje obiektywna miara oceny zdjęć fotografa ślubnego - każdy ma inne preferencje, każdy ma odmienne gusta i lubi inny styl. Należy wybrać ten najwłaściwszy dla Was. Oczywiście w teorii przy podejmowaniu tych ważnych decyzji można się kierować nagrodami i wyróżnieniami jakie otrzymał fotograf ślubny ale należy pamiętać, że to był również subiektywny wybór jurorów określonych konkursów. Nie istnieje uniwersalny fotograf ślubny dla wszystkich jak i nie ma uniwersalnego stylu zdjęć ślubnych. Każdy fotograf ślubny odciska niejako „piętno” na swoich zdjęciach – swój charakter, swoje doświadczenia, swój unikatowy styl. Ta estetyka musi przypaść Wam do gustu a nie komuś innemu.

Z powyższych względów dokładnie przestudiujcie portfolio fotografa ślubnego. Pokaże ono kunszt warsztatu fotografa. Należy pamiętać jednak, że jest to galeria stanowiąca zbiór ściśle wyselekcjonowanych perełek fotograficznych dlatego warto obejrzeć również kilka pełnych reportaży ślubnych często umieszczanych na blogu fotografa ślubnego, które lepiej odzwierciedlą poziom oddawanego materiału dla konkretnych, pojedynczych par młodych.

Na bezpośrednim spotkaniu z fotografem ślubnym warto zobaczyć jego zdjęcia ślubne w fizycznej postaci czyli w formie albumów, odbitek, fotoksiążek itp. Taka materialna, ostateczna forma zdjęć pozwoli najlepiej ocenić kunszt fotografa ślubnego.

Po drugie – oferta fotografa ślubnego

Dobrze zorientujcie się co konkretnego zawarte jest w przedstawionej Wam ofercie. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że wszyscy fotografowie ślubni świadczą te same usługi czyli wykonanie reportażu ze ślubu. Jednakże oferty poszczególnych fotografów mogą różnić się diametralnie pod kątem świadczonych usług. Duża ilość fotografów proponuje kilka pakietów do wyboru różniących się ceną w zależności od tego na ile „bogaty” jest pakiet. Różnice wynikają najczęściej z zakresu wykonywanych usług, liczby godzin pracy fotografa, ilości oddawanych zdjęć oraz dodatkowych materiałów fotograficznych (pudełek z nośnikiem danych, odbitek, albumów etc.). Ja osobiście wolę przedstawić moim parom młodym jedną prostą, przejrzystą ofertę. Co najważniejsze oferta ta jest otwarta i można do niej dobrać sobie różne dodatki w zależności od zapotrzebowania. Dzięki temu powstaje zindywidualizowana propozycja skrojona na miarę potrzeb moich par. Decydując się na usługi określonego fotografa zwróćcie więc uwagę co zawarte jest w ofercie a za co trzeba będzie dopłacić dodatkowo. Może okazać się, że wycena wstępna, pomimo atrakcyjnej ceny wyjściowej, może okazać się dla Was niewystarczająca i nietrafiona pod względem Waszych potrzeb, a ostatecznie droższa na końcu.

Magia, chemia i osobowość…

Fotograf ślubny to chyba jedyny usługodawca z branży weselnej z którym spędzicie właściwie cały swój dzień ślubu. Będzie on towarzyszył Wam w chwilach intymnych, prywatnych i pełnych emocji. Czy nie warto czuć się przy nim swobodnym i nieskrepowanym? Już na pierwszym spotkaniu z fotografem ślubnym wyczujecie czy jest między Wami chemia. Czy czujecie bluesa i nadajecie na tych samych falach. Ja nigdy nie podpisuję umowy z parą młodą zanim się z nimi nie spotkam i nie pogadam jak człowiek z człowiekiem. Dzięki temu będziemy mogli wzajemnie wyczuć czy pasujemy do siebie. To podejście powoduje spore wzajemne zaufanie, które owocuje pięknymi kadrami wypełnionymi nieskrępowanymi naturalnymi emocjami. Tak jest, swojemu fotografowi ślubnemu należy zaufać. To powierzone zaufanie przerodzi się we wspaniałą pamiątkę z dnia Waszego ślubu. Wasz fotograf na ślub musi być osobą godną Waszego zaufania i pasującą do Was.

Z tego też względu nie wyobrażam sobie nie przejść z moimi parami młodymi „na Ty”. Pewnie zauważyliście już, że ani razu nie nazwałem ich klientami. Właśnie dlatego, że wolę ich traktować nie jako klientów biznesowych a partnerów, dobrych znajomych, przy których można poczuć się swobodnie i otworzyć – uwolnić kreatywność. Młodzi zapraszają mnie do swojego prywatnego świata w dniu ich ślubu. Czemu ja nie miałbym zaprosić ich do mojego?!

Umowa

Formalna umowa to ważny aspekt i obowiązkowy punkt przy podjęciu współpracy. Godząc się na nieformalną współpracę bez umowy, z osobą działającą w szarej strefie sami strzelacie sobie w kolano. Dobra umowa jest zrozumiała, czytelna i nie przesadnie długa. Z drugiej strony powinna wyczerpywać obowiązki i przywileje obu stron umowy. To dobre zabezpieczenie interesów zarówno pary młodej jak i fotografa ślubnego. Dokładnie wczytajcie się w zapisy by wiedzieć m.in. jakie czekają Was koszty, co otrzymacie w ramach umowy i kiedy. Nieuczciwi usługodawcy schowają między wierszami, w tak zwanym drobnym druczku, ukryte koszty. Z tego względu każdą umowę, nie tylko z fotografem ślubnym, należy przestudiować i upewnić się czy wszystkie jej punkty są dla Was zrozumiałe. Ja nigdy nie podpisuje umów na chybcika. Wysyłam moje pary do domu by przespały się na spokojnie z decyzją czy warunki, które im przedstawiam są dla nich akceptowalne.

Na początku tego rozdziału napisałem, że brak umowy to strzał w stopę. Dlaczego? Wyobraźcie sobie sytuacje gdyby fotograf ślubny nie pojawił się na Waszym ślubie albo nie wywiązał się z przedstawionych obietnic. Jakie środki i atrybuty w takiej sytuacji posłużą Wam do wyegzekwowania czegokolwiek?! Żadne. W mojej umowie młode pary mają m.in. zagwarantowane, że w skrajnym przypadku losowym, w którym nie mógłbym wykonać reportażu ślubnego, zobowiązuję się do przedstawienia im innego usługodawcy, który zapewni, że usługa zostanie zrealizowana. Na tym m.in. polega profesjonalizm, by mieć zabezpieczenie na wielu poziomach swej najważniejszej pamiątki ślubnej.

Referencje, polecenia i opinie

Możecie zapytać o opinie swoją rodzinę i znajomych. Ktoś pewnie brał już z nich ślub i korzystał z usług fotografa na wesele. Duża część z moich usług wynika właśnie z poleceń moich dawnych zadowolonych par. Miejcie wciąż na względzie, że określony fotograf mógł spełniać oczekiwania Waszych bliskich, ale może nie do końca będzie dla Was idealny. Dlatego bierzcie też pod uwagę pozostałe kryteria wyboru.

Skorzystajcie z Internetu. W dzisiejszych czasach można za pomocą wyszukiwarki i zbiorczych portali ślubnych w łatwy sposób ocenić portfolia wielu fotografów. Trochę dłuższa analiza portfolio kilku fotografów pozwoli ocenić Wam, który z nich jest najlepszy dla Was. Gdy zdecydujecie się wstępnie na określoną osobę poszukajcie opinii dawnych klientów. Kilka zdań od obsłużonej już pary młodej znacząco może Wam przybliżyć na ile współpraca z danym fotografem była przyjemna. Gdy sami zakończycie już przygodę ślubną, nie zapomnijcie pozostawić swojej opinii. Na pewno będzie ona bardzo przydatna dla przyszłych par młodych.

Czego nie warto brać pod uwagę wybierając fotografa ślubnego

Zauważyliście, że nic nie napisałem o takich kryteriach jak cena, sprzęt albo doświadczenie? Uważam, że nie powinno być to brane pod uwagę jako główny czynnik decydujący.

Cennik fotografa ślubnego

Czytając to pewnie pomyśleliście, że oszalałem ale zwróćcie uwagę, że na rynku usług ślubnych można znaleźć fotografów ślubnych z cennikiem od „pracuję prawie za darmo” po 50 tyś. $ za reportaż ślubny! Najczęściej cena idzie w parze z jakością oferowanych usług. Oczywiście zawsze znajdzie się ktoś kto zrobi to taniej ale jak to mawiał Gucci: "Jakość pamięta się o wiele dłużej niż cenę." A fotografie ślubne to pamiątka na całe życie, na której nie warto oszczędzać. Przecież kwiaty zwiędną, suknię ślubną założy się tylko raz a właściwie jedyne co pozostanie z Wami na lata to właśnie zdjęcia z Waszego ślubu i wesela. Oczywiście jestem świadomy ograniczeń budżetu przyszłych par młodych jednakże wielu fotografów, tak też i ja, rozlicza się ze swych usług dopiero po ślubie. Umożliwia to wielu parom zainwestowanie w swą pamiątkę ślubną dzięki wykorzystaniu środków otrzymanych na ślubie w formie prezentu. Można więc powiedzieć, że usługa fotografa ślubnego staje się niejako takim prezentem ślubnym, po części sfinansowanym przez gości weselnych. Gdzie nie gdzie można wyczytać, że na fotografa należy wydać ok. 10% budżetu ślubnego, ale myślę, że nie można tak sztywno tego wyliczać. To uzależnione jest głównie od priorytetów pary młodej.

Staż pracy fotografa

A co z doświadczeniem? Zdarza się, że pary młode pytają mnie na spotkaniu ile lat fotografuję już śluby. Wydaje mi się, że czynnik ten może być bardzo zdradliwy. Wystarczy porównać sobie dwa skrajne przypadki: bardzo doświadczonego fotografa, który siedzi w branży od wieków, lekko wypalonego, ale wciąż utrzymującego się na fali dawnych poleceń oraz swego wymuskanego portfolio, które może już trąci lekko myszką. Do drugiej stronie szali stawiam młodego adepta fotografii, mającego za sobą ledwie kilka ślubów lecz pełnego pasji i zaangażowania. Ze świeżym podejściem i nowoczesnym stylem może podbić Wasze serca. Na kogo w tej historii stawiacie? Doświadczonego rutyniarza czy młodego niedoświadczonego wilczka z wielką pasją do tego co robi?! Ja osobiście 8 lat temu gdy brałem ślub postawiłem los na tego drugiego i nie żałuję swego wyboru. Nie dyskredytuję tu doświadczonych fotografów ślubnych, którzy są dla mnie wzorem i autorytetem. Jednakże przestrzegam przed stawianiem doświadczenia w pierwszym rzędzie swego kryterium wyboru bo można się na tym przejechać jak przysłowiowy Zabłocki na mydle.

Sprzęt fotograficzny

Dobry fotograf ślubny oczywiście pracuje na sprzęcie dla profesjonalistów. Jednakże to nie sprzęt czyni człowieka czy fotografa. Świetny fotograf zrobi pewnie dobre zdjęcie byle czym, bo to nie maszyna wykonuje zdjęcie tylko człowiek. Dobre zdjęcie powstaje już w głowie, zanim migawka zostanie domknięta. Czy idąc do dobrej restauracji pytacie kucharza jakie ma garnki? Jasne, że nie! Dlatego nie ma co pytać fotografa ślubnego o sprzęt bo najpewniej wykonuje zdjęcia takim aparatem, na którym najlepiej mu się pracuje.

Teraz już wiecie co jest naprawdę ważne i na co zwrócić uwagę wybierając fotografa ślubnego. Pokrótce: portfolio, oferta, osobowość, umowa i ewentualne referencje. Napiszcie proszę czy zgadzacie się z moimi kryteriami wyboru dobrego fotografa ślubnego. A może macie inne patenty na znalezienie najlepszego fotografa na ślub? Pamiętajcie że jest to moja subiektywna opinia i nie ma uniwersalnych metod na to jak wybrać fotografa ślubnego. Przydał się Wam mój poradnikowy wpis? Czekam na Wasze komentarze pod postem.


Plenerowa sesja ślubna nad Bugiem

Plenerowa sesja ślubna nad Bugiem | Kozinskifoto fotografia ślubna

Plenerowa sesja ślubna

Nie ma dwóch takich samych podmuchów wiatru, a promień słońca nigdy nie pada tak samo po raz drugi. To dlatego każda sesja ślubna w plenerze jest inna. Choćby odbywała się w tym samym miejscu, co dziesiątki innych, można śmiało liczyć, że natura zrobi swoje i uczyni ją niepowtarzalną. Nigdy nie jesteśmy w stanie do końca przewidzieć pogody, co jest jednocześnie zaletą i wadą sesji na wolnym powietrzu. Nie ma jednak takich okoliczności przyrody, których dobry fotograf nie obróci na swoją korzyść ;-) Emocje podczas takich zdjęć są szczególne, co wynika właśnie z tej zmienności czy nawet nieobliczalności otoczenia. Zawsze staram się uchwycić ich niezwykłość, zatrzymać na dłużej tak ulotne przecież kadry. Liść, który nagle postanowił zatańczyć we włosach panny młodej albo odwiedzające nas bez zapowiedzi łabędzie to rzeczy, których nie można zaplanować. Taka plenerowa sesja ślubna rzadko powstaje od początku do końca według ustalonego scenariusza, bo aż żal byłoby nie wykorzystać przychodzących z zaskoczenia okazji na ciekawe ujęcia. Zwykle razem z parą pozwalamy sobie na sporą dozę spontaniczności.

Ślubna sesja plenerowa Asi i Damiana

Asię i Damiana poznałem już wcześniej, bo miałem okazję wykonać dla nich również sesję narzeczeńską. Jej efekty możecie ocenić tutaj: sesja narzeczeńska Warszawa. Moim zdaniem nastrój bezpretensjonalnych, urokliwych zakątków warszawskiego osiedla Przyjaźń pasował do nich idealnie. Tak samo, jak urzekający naturalnym pięknem krajobraz nad rzeką Bug, w otoczeniu którego miała miejsce ich plenerowa sesja ślubna.

Ten dzień był naprawdę wyjątkowy dla nas wszystkich. Dla nich, bo pozwolił im jeszcze na moment wrócić do dnia, w którym się pobrali. Dla mnie, bo wietrzna, październikowa aura stworzyła zdjęciom niespotykane tło. Mogłoby się wydawać, że chmury zasnuwające niebo zniweczą szanse na piękną sesję ślubną w plenerze, jednak stało się zupełnie inaczej. Powietrze okazało się być całkiem ciepłe, a i udało się nam złapać ostatnie, nieśmiałe promienie jesiennego słońca.

Asia, ubrana w rustykalną suknię, wyglądała łagodnie i wręcz dziewczęco. Uroku dodawał jej własnoręcznie upleciony wianek i rozwiane, złote włosy. Nic dziwnego, że Damian nie mógł oderwać od niej wzroku, a uśmiech nie schodził z jego twarzy nawet na chwilę. Malowniczy pejzaż nadbużańskich łąk był w tym przypadku strzałem w dziesiątkę! Przemykając pośród wierzb i dzikich traw, para zdawała się zapomnieć o mojej obecności, bo w rodzinnych okolicach panny młodej czuli się beztrosko i swobodnie. Szczęśliwi, rozpromienieni i zakochani, stworzyli z otaczającą ich przyrodą niesamowicie spójny obraz. Taka ślubna sesja plenerowa zdarza się raz na sto!

Plenerowa sesja ślubna - wykonanie - Kozinskifoto fotografia ślubna


Zimowa sesja zakochanych zrealizowana w Piasecznie przez fotografa ślubnego

Zimowa sesja zakochanych

Jeszcze rok temu miałem przyjemność pracować jako fotograf ślubny na weselu Marty i Krzyśka w dworze Many. Natomiast dzisiejszym bohaterem sesji zakochanych jest Agata - siostra Marty - oraz Łukasz, jej narzeczony.

Zimowe zdjęcia dla zakochanych

Chodzi Wam po głowie sesja dla zakochanych, ale chcecie poczekać z tym do wiosny? Jeśli myślicie, że plener ma sens tylko na zielonej trawie i w promieniach gorącego słońca, to muszę Was poinformować, że jesteście w błędzie! Przecież zima to nie tylko mróz. Żadna inna pora roku nie daje takiego światła, nie buduje takiej atmosfery i… nie skłania tak do przytulania!

I nie ma tu znaczenia, czy wybierzecie otoczenie miasta czy natury. Zima wszędzie potrafi pokazać swój urok - trzeba tylko chcieć go znaleźć.

 

Zdjęcia zakochanych - Agaty i Łukasza

Agata i Łukasz zaplanowali swój ślub na końcówkę tego lata. Nawiasem mówiąc nie mogę już doczekać się tego ślubu. Ta sesja zakochanych była więc ostatnią okazją, by uwiecznić ich w zimowej scenerii jeszcze jako narzeczonych.

Tego zimowego dnia wybraliśmy się więc do parku miejskiego w Piasecznie.  Rzut beretem od rodzinnego domu Agaty. Co tam zastaliśmy? Oprószone białym puchem drzewa, złoto-beżowe trawy, zamarznięty staw i żywej duszy poza nami. Stało się oczywistym, że sesja zakochanych rozpocznie się romantycznym spacerem. Nie brakowało pocałunków i czułych słów wypowiadanych przy akompaniamencie skrzypiącego pod butami śniegu. Nie wszyscy jednak wiedzą, że Łukasz nie jest jedynym towarzyszem Agaty… Alfiego - jej ukochanego psa - również nie mogło zabraknąć na tych zdjęciach!

Jako, że narzeczeni tryskają dziecięcą radością, nastrojowy spacer po chwili ustąpił miejsca wesołej zabawie. Zawsze chcę uchwycić podobne momenty na swoich fotografiach, więc nie mogłem nie wykorzystać takiej gratki. W ruch poszły sanki, nie obyło się też bez figli w śniegu. I dla nich, i dla mnie była to naprawdę niezła frajda, bo śnieżna zima ma w sobie coś, co pozwala nam z powrotem być dziećmi!

 

Sesja zakochanych w parku miejskim, Piaseczno

Wcale nie trzeba jechać daleko ani zapuszczać się w leśną głuszę, aby znaleźć idealne miejsce na zdjęcia dla zakochanych. Przykładem interesującego tła może być drugoplanowy bohater opisywanej sesji, czyli park miejski w Piasecznie.

Pierwszą niekwestionowaną zaletą podobnych przestrzeni jest dostępność. Wbrew pozorom, one nie zawsze są gwarne i zatłoczone! Wystarczy, że wybierzemy się tam wczesnym popołudniem lub w środku tygodnia, by móc w spokoju i ciszy złapać kilka niepowtarzalnych ujęć.

Druga rzecz, która przemawia za tym, by sesja zdjęciowa zakochanych odbyła się w parku, jest jego różnorodność. Drzewa otaczają wąskie alejki, ptaki pływające po stawie zerkają z zaciekawieniem, a zabudowania zdają się od zawsze istnieć w całkowitej harmonii z otaczającą je przyrodą. Wystarczy rzut oka np. na dworek "Poniatówka", który nadał kadrom z naszej przechadzki nieco sentymentalnego klimatu. Takich przykładów jest mnóstwo i to bliżej, niż się Wam wydaje.

Jeśli sesja dla zakochanych znalazła się w Waszych planach, niech nie stanie Wam na przeszkodzie zimno czy brak możliwości wyjazdu w odległy plener. Bo piękna sesja zakochanych to przede wszystkim Wy!


Plener ślubny w Warszawie wykonany przez fotografa ślubnego Kozinskifoto

rowerowy plener ślubny Warszawa | Kozinskifoto fotografia ślubna

Miłość na dwóch kółkach czyli niebanalny plener ślubny w Warszawie

Jeśli chodzi o plener ślubny Warszawa ma wiele do zaoferowania. Jednak ani najwyższej jakości sprzęt, ani najpiękniejsze miejsce nie sprawią, że sesja będzie sukcesem. Kluczem do udanych zdjęć jest niesamowita chemia między parą i... coś jeszcze. Według mnie jednym z najlepszych sposobów na okazanie miłości jest wsparcie. Wspaniale jest, kiedy zakochani wspierają się we wzajemnych zainteresowaniach i pasjach. A już w ogóle idealna sytuacja to taka, w której te pasje ze sobą dzielą. Przedstawiam Wam szczęśliwych bohaterów takiej właśnie idealnej sytuacji.

Sylwia i Maciej poznali się w 2014 roku i od razu między nimi zaiskrzyło. Może od razu przeczuli, że ich związek to będzie niezła... jazda! Pozwoliłem sobie na taką grę słów, bo wszystko sprowadza się do rowerów. Sylwia i Maciej są zapalonymi rowerzystami, którzy uwielbiają wycieczki na dwóch kółkach. Zaskoczyło mnie z jaką fantazją i entuzjazmem potrafili wykorzystać to hobby. Przykładowo na podróż poślubną planowali udać się na wycieczkę rowerową po Kubie.

Zdjęcia poślubne w plenerze w Warszawie można ugryźć naprawdę w rozmaity sposób. Stolica oferuje klimatyczne parki, skwery i zakątki przy rzece. Jednak jeśli chodzi o plener ślubny Warszawa również kryje w sobie ciekawe, bardzo oryginalne, industrialne miejsca. Stolica pociąga za sobą wiele miejskich atrakcji, a w przypadku Sylwii i Macieja wybór był oczywisty.

Nie samą sesją plenerową człowiek żyje

Serwis rowerowy Veloart w sposób naturalny stanowił doskonałe tło dla zdjęć młodych. Widać, że w towarzystwie sprzętów z lokalu czuli się jak ryby w wodzie. Spójrzcie tylko na ujęcie ich pocałunku z serwisu! Oczywiście niejeden fotograf miał okazję wykonać plener ślubny w Warszawie, ale mi trafiło się coś doprawdy niebanalnego. Spodobał nam się niesamowity klimat miejsca. Z przyjemnością fotografowałem Sylwię i Maćka, a kreatywne pomysły same przychodziły mi do głowy. Ciekawe rozwiązania takie jak zdjęcia z góry czy w otoczeniu surowych rowerowych dętek, ram i kierownic na pewno będą świetnie wyglądać w ich albumie. Dla nich te zdjęcia będą niosły dodatkowy pierwiastek emocjonalny bo połączyła ich wspólna pasja do jednośladów, uwieczniona na sesji poślubnej.

Plener ślubny w Warszawie nad Wisłą

Nie mogło zabraknąć klasycznych fotografii podczas jazdy na rowerze. W końcu to plener ślubny więc nie mogło zabraknąć zdjęć na zewnątrz. Chociaż można by się spodziewać, że pomysł nie jest innowacyjny i „że to już było”, fotografie wyszły świetnie. Zapewne powodem było to, że Sylwia i Maciek czuli się w swoim żywiole. To widać. Jeżeli na warsztat bierzemy plener ślubny, Warszawa nieustannie kusi Wisłą. Zarówno mnie, jak i parze zależało na romantycznych ujęciach przy rzece. Piękna panorama miasta w kontraście do natury przy samej wodzie dały oszałamiający efekt. Chociaż to przecież ogromne miasto, zdjęcia w plenerze wyszły jakby zostały wykonane w klimatycznym, zacisznym zakątku.

Przepis na udany plener ślubny

Pamiętajcie – kluczem do wspaniałej sesji par nie są piękne makijaże, wielkie studia fotograficzne czy sprzęt za ogromne pieniądze. Znaczenie mają ogromna pasja, niesamowita chemia, spojrzenie na pozornie znane miejsca w całkowicie nowy sposób. Jako fotograf skupiam się na tym, aby podczas sesji plenerowej z każdego miejsca wyciągnąć to, co podkreśli czar pary młodej. Sylwia i Maciej – zapaleni rowerzyści – w sposób naturalny zaprezentowali się świetnie w znanym im otoczeniu. Ten ślubny plener w Warszawie jest jednym z moich ulubionych. Dlaczego? Spójrzcie sami – zdjęcia będą najlepszym dowodem. Jeśli spodoba Ci się ta sesja plenerowa - proszę pozostaw po sobie komentarz.

Szczególne podziękowania za udostępnienie miejsca sesji zdjęciowej: serwis Veloart

Suknia ślubna: Herms Bridal

make-up: Paulina Wasikowska

Plener ślubny Warszawa - wykonanie - Kozińskifoto fotografia ślubna

 


Reportaż ślubny z wesela w ośrodku Miód Lawenda w miejscowości Biadry koło Łukowa

sala weselna Miód Lawenda | wesele Biardy Łuków | reportaż ślubny

Reportaż ślubny Pauliny i Pawła – sala weselna Miód Lawenda | Biardy, Łuków

Niepowtarzalny klimat. Czułe uśmiechy i ukradkowe spojrzenia młodych. Nerwowo przygryzione wargi. Każdy, kto myśli, że reportaż ślubny to schematyczne wykonywanie pracy, stanowczo się myli. Atmosfera nie do podrobienia i poczucie wielkiej życiowej zmiany wpływa nawet na tak twardo stąpającego po ziemi faceta, jak ja. Baśniowy i słoneczny wrześniowy dzień, uroczysta ceremonia w kościele, zjawiskowa sala weselna Miód Lawenda i oni – Paulina i Paweł. Zakochani, piękni, pozytywnie zakręceni. Takiej pracy życzę każdemu. Ale po kolei.

Przygotowania – aby tradycji stało się zadość

Magia krzątania i szybkich rozmów przeplata się z wyczuwalną w powietrzu radością oczekiwania już od samego progu. Reportaż ślubny rozpoczyna się na parę godzin przed najważniejszym momentem tego dnia, w domu rodzinnym Pauliny. Chociaż nie sposób było odmówić parze lekkiego stresu w tak ważnym dniu, przeważała ciepła atmosfera radosnej krzątaniny. Dom rodzinny, a raczej ogród przyszłej panny młodej wita zapachem wrześniowych kwiatów, ciepłymi, jesienno-letnimi barwami, które cieszą oko. Piękna Paulina przeglądała się w lustrze, dopieszczając szczegóły. Paweł z zawadiackim spojrzeniem rzuconym spod okularów poprawiał muszkę. Ale czym byłby fotoreportaż ślubny bez wyczekiwanej konfrontacji i reakcji młodego na widok swojej wybranki? Trzeba przyznać, że suknia ślubna wyglądała na Paulinie obłędnie. Kiedy niczym gwiazda estrady schodziła po stopniach, czas się nagle zatrzymał. Jednak nie na zawsze. W końcu ślub w kościele i sala weselna Miód Lawenda czekały. Ach, i oczywiście goście.

Sakramentalne TAK i nuty saksofonu, czyli ślub w dobrym tonie

Każdy reportaż ze ślubu jest wyjątkowy. W uroczystym Kościele Przemienienia Pańskiego w Łukowie od początku ceremonii czuć było atmosferę szczęścia i wyjątkowego humoru. Hitem okazał się występ saksofonisty. Tam, gdzie słowa się kończyły, tam zaczynała przemawiać muzyka płynąca z saksofonu – ulubionego instrumentu, konika pana młodego. Reportaż ze ślubu Pauliny i Pawła chwytał niewypowiedziane słowa, magię momentu, który powinien trwać w nieskończoność. Nieziemskie dźwięki tego instrumentu do dziś rozbrzmiewają mi w głowie. Po ceremonii czekały nas sala weselna Miód Lawenda i spragnieni doznań goście.

Ośrodek Miód Lawenda i jego magia, czyli jak sprawić, aby reportaż ślubny był przyjemnością?

Po wypowiedzeniu sakramentalnego „TAK” przyszedł czas na świętowanie. Wesele w ośrodku Miód Lawenda w Biardach nawiązywało do najważniejszego słowa wrześniowego dnia i przyszłego życia – „love” (ang. miłość). Jeśli planujecie wesele Miód Lawenda będzie doskonałym wyborem. Okoliczne lasy nadają miejscu bajkowej atmosfery. Sama nazwa wywodzi się od tego, że okolica słynie z produkcji wielu gatunków miodów. Słodyczy zatem zabawie nie dało się odmówić.
Eleganckie i przestronne pomieszczenia, pyszne jedzenie i piękny wystrój sprawiły, że sala weselna Miód Lawenda oczarowała niemal wszystkich. Fotoreportaż ślubny uzupełniły zdjęcia przy neonowym napisie LOVE. Przed salą weselną Miód Lawenda znajdowało się słowo przewodnie – oddane w nowoczesnej formie świetlnej, ukrytej pod postacią neonu, wpisuje się także w aktualnie obowiązujące trendy. Zapadający zmrok uwypuklił charakterne znaczenie słowa – magia momentów, podniosłych, radosnych, pełnych ciepła i bliskości odnalazła się w całym reportażu ślubnym!
Wszystkiego dopełnił DJ, który grał ponadczasowe hity. Porwał młodych i gości do zabawy, a i ja się do czegoś przyznam. Miałem wrażenie, że nie tylko fotografuję, ale i wykonuję taniec zwycięstwa. Wesele, Miód Lawenda, saksofon, świetni ludzie, smakowite potrawy, atmosfera wszechobecnej radości – przyznam, że ten reportaż ze ślubu to absolutna rewelacja. Dodatkowo ponownie mieliśmy przyjemność zasłuchać się w klimatyczny saksofon.
Opis tego wydarzenia sprawia mi wiele przyjemności, ale prawdziwym dowodem na te wyjątkowe chwile będą zdjęcia z reportażu ślubnego z wesela w ośrodku Miód Lawenda. Wyznanie miłości, poczucie bliskości, skryty uśmiech złapany przelotnym okiem – małe chwile zamieniają się w kunsztowne dzieła, które warto uwieczniać nie tylko wspomnieniami. Reportaż ślubny z wielkiego dnia Pauliny i Pawła przyćmił swym blaskiem nawet fantastyczną wrześniową pogodę!

suknia ślubna: salon Vica
ślub: Parafia Przemienienia Pańskiego w Łukowie
wesele: ośrodek Miód Lawenda, Biardy, Łuków
DJ: Grzegorz Pietrakowski
reportaż ślubny: Koziński-foto


Ślubna sesja zdjęciowa w miejscu wesela - Pałacu Zdunowo

pałac Zdunowo wesele i ślubna sesja zdjęciowa | Warszawa Załuski

Pałac Zdunowo wesele oraz ślubna sesja zdjęciowa Kasi i Michała

Złota, polska jesień, romantyczna, pałacowa sceneria i Oni – Kasia i Michał, czyli wyjątkowa para, której miałem przyjemność towarzyszyć podczas najważniejszych dla nich chwil. Wesele w Pałacu Zdunowo to jak podróż w czasie. Tym bardziej ucieszył mnie fakt, że Państwo Młodzi zdecydowali, aby ich ślubna sesja zdjęciowa odbyła się właśnie tam. Historia wielkiego uczucia, które znalazło swój początek na szczycie Pałacu Kultury w Warszawie. Zapraszam do obejrzenia fotorelacji z tego wydarzenia.

Dwie ceremonie ślubne oraz ślubna sesja zdjęciowa – to wszystko jednego dnia!

Kasię i Michała miałem przyjemność poznać już wcześniej, na wiosnę, kiedy to realizowaliśmy narzeczeńską sesję zdjęciową. To serdeczna para, w obecności której czułem się swobodnie, dlatego bardzo szybko okazało się, że mamy podobne wizje na udokumentowanie ich wielkiego dnia. Kasia i Michał to para wyjątkowa. Jak sami przyznali już po pierwszym spotkaniu wiedzieli, że trafili na swoją drugą połówkę. Pokochali nawzajem swoje pasje i znaleźli ukochany kierunek podróży - Włochy. Niesamowicie zżyci i zakochani - fotografowanie ich było prawdziwą przyjemnością.

Ślubna sesja zdjęciowa w parku

Ze względu na to, że najpierw odbył się ślub cywilny w Urzędzie Stanu Cywilnego w Pruszkowie, następnie ceremonia ślubu kościelnego w parafii św. Andrzeja Apostoła przy ul. Chłodnej, a później przyjęcie weselne w Pałacu Zdunowo, cały dzień był pełen wrażeń i naprawdę sporo się działo, więc nie narzekaliśmy na nudę, a ja miałem okazję, aby zrobić wiele wyjątkowych zdjęć. Cieszy mnie to, że pomimo napiętego harmonogramu, po ślubie cywilnym udało nam się zrealizować ślubną sesję zdjęciową w parku, której efekty możecie również obejrzeć poniżej.

Przygotowania i ślub kościelny

Zaraz po ślubnej sesji zdjęciowej w Pruszkowie czekał nas kolejny ślub, tym razem kościelny. Zanim udaliśmy się na mszę, odwiedziłem dom rodzinny Pani Młodej, gdzie Państwo Młodzi przygotowywali się do uroczystości kościelnej. Wykonałem tam kilka subtelnych ujęć, pokazujących emocje towarzyszące młodym w tym wyjątkowym dla nich dniu, a następnie udaliśmy się do kościoła pw. św. Andrzeja Apostoła. W swojej pracy bardzo lubię to, że często jestem świadkiem emocji, których nie widzą wszyscy goście. Szczególnie kiedy jestem z parą sam na sam czy fotografuję ją na chwilę przed wejściem do kościoła. To idealne momenty na uchwycenie prawdziwych, naturalnych lecz ulotnych przeżyć.
Już od początku ceremonii ślubnej w kościele na twarzach gościły uśmiechy, a wyjście z kościoła po ceremonii zostało okraszone spadającymi płatkami róż, mocą życzeń dla Młodej Pary oraz licznymi prezentami, następnie Para Młoda udała się do miejsca, w którym odbyło się wesele, czyli pałac Zdunowo.

Wesele Pałac Zdunowo

Muszę przyznać, że Pałac Zdunowo to idealne miejsce na wesele. Przestrzeń z bogatą historią, urzeka stylem i niesamowitą aurą wyczuwalną już po przekroczeniu progu. Budynek imponuje również charakterystyczną, późnobarokową architekturą, która rozkochała w sobie uczestników przyjęcia weselnego. Każdy element wystroju wnętrza oraz dekoracji doskonale ze sobą współgrał, tworząc spójną całość będąc miłym widokiem dla oczu.
Wesele w Pałacu Zdunowo było wręcz wymarzonym dla fotografa wydarzeniem. Miękkie światło za dnia, świetna instalacja oświetleniowa po zmroku, szampańsko bawiący się goście oraz czarująca Para Młoda. Fantastyczny czas zabawy trwał w najlepsze, gdy oprócz słodzenia wódki i tradycyjnych oczepin zaczęto śpiewać rytmiczne kawałki a wokalistką była w pewnym momencie sama Panna Młoda! Nie da się ukryć, że wesele w pałacu Zdunowo było magicznym czasem. Zarówno goście weselni jak i Młodzi bawili się doskonale.
Kasia i Michał, wraz ze swoją energią wnieśli w imprezę całą masę radości, a każda chwila tego wyjątkowego dnia przynosiła im frajdę, co było widać gołym okiem i co starałem się uwiecznić na zdjęciach. Gdy fotografowałem wirujące na parkiecie pary i ludzi, którzy świetnie się bawią, utwierdziłem się w przekonaniu, że to osobowość i usposobienie Państwa Młodych stanowią o atmosferze wesela. Zabawa udała się doskonale, a mi, chociaż byłem bardziej obserwatorem niż uczestnikiem, udzielił się klimat.

Mam nadzieję, że dane mi będzie spotkać się jeszcze z Michałem i Kasią, bo praca z nimi dostarcza wielu pozytywnych wrażeń. Jestem im bardzo wdzięczny za możliwość uczestniczenia w ich pełnym miłości dniu. A już w tym roku będę miał przyjemność pracować z siostrą i jednoczesną świadkową Kasi – Agnieszką. Tymczasem zapraszam Was na wesele w Pałacu Zdunowo oraz wykonaną w tym miejscu urokliwą ślubną sesję zdjęciową Kasi i Michała.

Sukienka: Salon sukni ślubnych Mavi
Kwiaty: Studio florystyczne Sfera Zieleni
makijaż: Emilia Czerniewicz
DJ: Karaton Technika Eventowa
ślub cywilny: USC Pruszków
ślub kościelny: Parafia św. Andrzeja Apostoła w Warszawie
przyjęcie weselne: Pałac Zdunowo
fotograf ślubny: Kozinskifoto fotografia ślubna

Ślubna sesja zdjęciowa w Pałacu Zdunowo

Parę dni później wróciliśmy z Kasią i Michałem w miejsce wesela - do pałacu Zdunowo. Moja przygoda z Kasią i Michałem nie skończyła się w dniu ich ślubu i przyjęcia weselnego, lecz spotkaliśmy się ponownie w Pałacu Zdunowo, tym razem na ślubnej sesji zdjęciowej. Do jej realizacji wykorzystaliśmy nie tylko przepiękne wnętrze Pałacu, ale również ogród, spowity akurat kolorami jesieni. Każdy szczegół tego wyjątkowego miejsca prowokował mnie do tego, aby nacisnąć spust migawki. Dech w piersiach zapierały zarówno wspaniałe wnętrza, jak i piękny park rozciągający się wokół. Dzięki temu uzyskaliśmy wiele unikalnych kadrów. W efekcie wspólnie spędzonego z Kasią i Michałem dnia powstała cudowna ślubna sesja zdjęciowa, którą bardzo dobrze wspominam.


Zdjęcie witrażu w kościele z dnia wesela w Pałacu Lasotów wykonane przez fotografa na wesele z Warszawy.

wesele Pałac Lasotów | Zielonki Parcele | fotograf na wesele Warszawa

Z Asią i Alexandrem poznałem się już jakiś czas temu - miałem przyjemność wykonać dla nich zimową sesję narzeczeńską. Później, jako ich fotograf na wesele, mogłem uwiecznić najpiękniejsze momenty tak ważnych uroczystości, jak ślub w kościele pw. bł. Władysława z Gielniowa oraz przyjęcie weselne w Pałacu Lasotów.

Pałac Lasotów - wesele Asi i Alexandra. Przygotowania

To był pogodny, wiosenny poranek. Ekscytację i przejęcie dało się wyczuć w rodzinnym domu Asi już od wczesnych godzin, a radosna krzątanina tylko podkreślała tę atmosferę. Wszystko za sprawą starannych przygotowań do tego najważniejszego dnia. Przecież to tyle emocji, tyle uczuć i… tyle rzeczy do zrobienia! Make-up, fryzura, garderoba - a to dopiero początek! Przyjemny gwar wypełniał pokoje, a fotograf weselny (czyli ja we własnej osobie!) kręcił się tu i ówdzie, łapiąc czar tych ulotnych chwil.
Po czasie spędzonym na różnego rodzaju przedślubnych czynnościach Asia pokazała się rodzinie, a ci nie potrafili ukryć wzruszenia. Subtelny makijaż naturalnie podkreślił urodę Panny Młodej, a doskonale dobrana suknia jasno dawała do zrozumienia, do kogo należy ten wyjątkowy, kwietniowy dzień. W pokoju pojawił się również Alex. Nie skłamię, gdy powiem, że nie mógł oderwać wzroku od swojej przyszłej żony. Zupełnie jak za pierwszym razem, gdy dostrzegł Asię w pracowni…

Historia zakochanych

Przy okazji wspomnianej już sesji narzeczeńskiej poznałem niezwykłe początki pary. By uchwycić te wszystkie smaczki podczas reportażu ślubnego trzeba wpierw lepiej poznać swe Pary Młode. Tak robi każdy dobry fotograf na wesele. Warszawa okazała się tylko jednym z przystanków na ich drodze. Asię i Alexandra zetknęła ze sobą wspólna pasja, bowiem poznali się podczas pracy w laboratorium w Niemczech. Obydwoje byli zakochani w nauce, więc szybko znaleźli wspólny język - i to nie tylko na tematy związane z pracą. Z czasem, między dwojgiem biologów pojawiła się chemia, a wspólne zamiłowanie przestało być jedyną rzeczą, która ich łączyła...

Ślub

Błogosławieństwo udzielone zakochanym przez rodziców Panny Młodej było niesłychanie przejmujące i pełne wzruszenia. Wiedzieli, że Asia lada moment stanie się żoną i stworzy z Alexem swój własny dom. Oficjalne życzenia pomyślności na wspólnej drodze życia dopełniły tradycji oraz pozwoliły przenieść wątek tej historii do kościoła pw. bł. Władysława z Gielniowa a czekało nas jeszcze wesele w Pałacu Lasotów.

Gdy para pojawiła się przed wejściem, wewnątrz czekali już na nich najbliżsi. Rodzina i przyjaciele z niecierpliwością wypatrywali ich - kroczących niespiesznie kościelną kruchtą, szczęśliwych i uśmiechniętych. Tego dnia miłość, już nie tylko do nauki, połączyła ich małżeńskim węzłem.

Wesele Pałac Lasotów

Wszystko ma swój czas i naturalną koleją rzeczy jest, że z końcem ceremonii podniosły nastrój zaczął ustępować miejsca radości i ochocie na zabawę. Już jako mąż i żona, Alex z Asią przywitali swoich gości na weselu w Pałacu Lasotów.

Przybyli, w wyśmienitych nastrojach, zaczęli świętować ich szczęście w eleganckich wnętrzach Pałacu Lasotów - urządzonych ze smakiem, jako idealne tło dla takich radosnych okoliczności. Nie brakowało romantycznych chwil, jak taniec w świetle świec, oraz zabaw i rozrywek. Nawet tych z dreszczykiem, bo największą atrakcją oczepin okazało się szukanie skarbów, ukrytych w tajemniczych podziemiach Pałacu Lasotów. Ja również nie omieszkałem zabawić się w poszukiwacza, dzięki czemu uchwyciłem kilka cennych ujęć. Radości i śmiechom nie było końca, a ostatnich gości pożegnały promienie porannego słońca.

Wszystkiemu, o czym tu czytacie, towarzyszyłem jako fotograf na wesele. Warszawa, a właściwie jej okolice, po raz kolejny przekonała mnie, że nie brak jej ujmujących miejsc na weselne przyjęcia, takich jak Pałac Lasotów.

Wymarzone miejsce na wesele: Pałac Lasotów

Co do samego miejsca weselnej imprezy - Asia i Alex nie mogli lepiej trafić! XIX-wieczny budynek, otoczony zielenią zabytkowego parku, to miejsce wytworne i romantyczne - wprost idealne na taką okazję. Elegancki wystrój, doświadczona obsługa i szereg niebanalnych, dodatkowych atrakcji nadają mu niespotykany klimat. Jeśli zastanawiacie się, gdzie wyprawić niezapomniane wesele Pałac Lasotów jest odpowiedzią na to pytanie. Jeśli zapytacie mnie o opinie to uważam, że Pałac Lasotów to świetne miejsce na klimatyczne i kameralne wesele. Jako fotograf weselny z Warszawy bywam w wielu miejscach, jednak tak klimatycznego dawno nie widziałem.
Pałac Lasotów to miejsce przyciągające swoją niezwykłością. Cudowna sztukateria, freski na ścianach i piece kaflowe – to robi wrażenie! Przebywając w środku można poczuć klimat tamtych czasów za sprawą wystroju, jak i ubioru obsługi wesela. Goście byli zachwyceni. Pałac Lasotów, to miejsce szczególne. Wprost idealne na tak wyjątkowe wydarzenie, jakim jest wesele. Z chęcią tu jeszcze wrócę, jako fotograf na wesele, by kolejnej parze upamiętnić wyjątkowe chwile z rodziną.

Jeśli natomiast macie dylemat, jaki fotograf na wesele z Warszawy będzie dla Was najlepszy - odezwijcie się! Opowiecie mi o Was, ja opowiem Wam jak pracuję i poznawszy Waszą historię - zatrzymam jej wyjątkowość na niepowtarzalnych zdjęciach. Jako fotograf na wesele czuję na sobie odpowiedzialność, aby wszystko wyszło idealnie, by pozostawić Młodej Parze niezwykłą pamiątkę, staram się więc podwójnie. Z przyjemnością sfotografuję również Twój ślub i wesele. Pracuję głównie jako fotograf w Warszawie i okolicach, ale dojadę do każdego zakątka Polski do którego mnie zaprosicie.

Ślub Parafia rzymskokatolicka pw. bł. Władysława z Gielniowa
Wesele Pałac Lasotów
DJ MJ Events
Fotograf na wesele Koziński-foto fotografia ślubna


Najpiękniejsze zdjęcia ślubne z roku 2017 fotografa ślubnego Kozinskifoto

Najpiękniejsze zdjęcia ślubne 2017 |Kozinskifoto fotografia ślubna

Najpiękniejsze zdjęcia ślubne 2017 czyli fotograficzne podsumowanie roku.

To był dla mnie niezwykły rok… i nie chodzi mi tylko o ślubne zdjęcia.

Kilka świetnych warsztatów, kilkanaście niebywałych momentów i wzruszających ślubów, kilkadziesiąt nowo poznanych niezwykłych osób i ich historii, kilkaset wypitych kaw, kilka tysięcy kilometrów przejechanych i kilkadziesiąt tysięcy zrobionych zdjęć ślubnych i nie tylko. Te liczby nie powodują jeszcze by stwierdzić, że rok 2017 był nadzwyczajny.

W tym roku udało mi się pracować z niepospolitymi parami młodymi, które wybierając świadomie swego fotografa ślubnego dawały mi dodatkowego kopa motywacyjnego. To piękne wykonywać coś co się kocha i jeszcze uszczęśliwić tym innych. W tym roku powstały nie tylko piękne zdjęcia ślubne w plenerze czy podczas fotoreportażu ślubnego. Miałem dodatkowo okazje uczestniczyć jako fotograf w małych i większych zdarzeniach moich klientów, wykonując m.in. sesje ciążowe, sesje noworodkowe, reportaże z chrztu świętego, sesje rodzinne czy zdjęcia portretowe.

Był to też rok pod znakiem rozwoju. Brałem udział w różnych szkoleniach i konferencjach fotograficznych. Nie wstyd mi o tym pisać bo wierzę, że należy się ciągle rozwijać i korzystać ile się da z warsztatu mistrzów. Kto nie idzie do przodu ten się cofa. Pragnę rozwijać swój warsztat, umiejętności fotograficzne i wrażliwość na otaczające nas piękno by w przyszłości tworzyć najpiękniejsze zdjęcia ślubne. W 2017 założyłem w końcu profil na Instagramie. Wiem, wiem, że późno ale lepiej późno niż wcale. Fanpage na Facebook’u nadal pozostanie aktywny lecz będzie on skierowany głównie do moich obecnych par młodych. Dlatego jeśli interesują Cię inspirujące kadry w moim wykonaniu, artystyczne zdjęcia ślubne czy po prostu obrazy, które cenię i czuję, że odzwierciedlają mój styl, to zapraszam Cię do śledzenia mojego konta na IG.

2017 to również okres małego rebrandingu: pojawiło się moje indywidualne logo koziołka, które mam nadzieję zostanie ze mną na lata. Zrozumiałem też, że moi klienci nie kupują ode mnie tylko usługi fotoreportażu ślubnego, ale całą filozofię pracy, którą wyznaję. Staram się to podkreśla na mojej stronie. Pary młode nie kupują tylko pięknych zdjęć ślubnych, ale całą otoczkę, idee którymi się kieruję. Może ktoś pomyśli, że zwariowałem ale myślę, że na każdym z kadrów odwzorowujemy swój osobisty i indywidualny charakter, cząstkę siebie. Można to nazwać stylem, ale ja myślę, że to coś więcej: to osobiste doświadczenie i system wartości, który odciska piętno na uchwyconych przeze mnie migawkach. Dlatego zanim nawiążę współpracę z nową parą młodą staram się ich poznać i vice versa, pragnę by poznali bliżej mnie – swojego przyszłego fotografa ślubnego. To ważne byśmy nadawali na podobnych falach, czuli te same pozytywne wibracje i cenili piękno w zdjęciach ślubnych.

2017 to niezwykły rok dla mnie ze względów osobistych. W tym roku urodził się mój syn Tymon. Źródło moich trosk, ale i inspiracji. Dzięki zostaniu ojcem mam wrażenie, że wszedłem na nowy poziom wrażliwości, którą mam nadzieje widać w moich kadrach w tym zdjęciach ślubnych, które tworze. Częściej zwracam uwagę na drobne gesty, uśmiechy, emocje i tych małych bohaterów uczestniczących nieraz w dniu ślubu np. przy niesieniu obrączek. Tymon jest też moim największym i najbardziej ambitnym projektem fotograficznym. Od dnia jego urodzin obiecałem sobie wykonać mu co najmniej jedno zdjęcie dziennie przez okrągły rok. Ten projekt o nazwie 365 (od liczby dni w roku) ujrzy światło dzienne w maju 2018. To ważne by mieć własne i niekomercyjne autorskie projekty, które umożliwiają ciągły rozwój artystycznej strony każdego fotografa. W końcu nie samymi zdjęciami ślubnymi człowiek żyje.

Czego życzę sobie na kolejny rok? Tworzyć coraz lepsze i ciekawe zdjęcia ślubne, poznawać przy tym niezwykłych ludzi i czerpać z tego radość całymi garściami.

Kochani mam nadzieję, że Was nie zanudziłem. Obejrzyjcie proszę moje subiektywne zestawienie kadrów z mijającego roku pod nazwą najpiękniejsze zdjęcia ślubne 2017. W tym zbiorze znajdziecie nie tylko plenerowe zdjęcia ślubne, ale również ujęcia z reportażu. Życzę miłej wizualnej lektury. Niech to będzie uczta dla Waszych oczu. Napiszcie proszę w komentarzu pod postem, które zdjęcie ślubne mojego wykonania najbardziej przypadło Wam do gustu.


jesienna sesja narzeczonych w parku zdrojowym Konstancin-Jeziorna

Jesienna sesja narzeczonych | W&W | fotograf ślubny Konstancin-Jeziorna Warszawa

Ciepła sesja narzeczonych w jesiennym klimacie

Weronika i Witek to para narzeczonych, którzy pobiorą się już w przyszłym roku. Oczywiście wybrali mnie na swojego fotografa ślubnego, który uwieczni ich wielki dzień ślubu. Ze względu na to, że ich ślub wypada wiosną 2018 roku postanowili skorzystać również z mojej oferty wykonania sesji przedślubnej, która mogłaby być wykonana w inna porę roku niż ich poślubna sesja plenerowa. Ta klimatyczna sesja narzeczonych odbyła się więc w niezwykłej aurze złotej polskiej jesieni. Myślę, że trafiliśmy w idealny czas: feeria kolorów od zieleni, brązów, czerwieni aż po ciepłe żółcie. Weronika i Witek swoim strojem świetnie wkomponowali się w ten piękny jesienny miszmasz. Zwróćcie uwagę na cudowny musztardowy (czy dyniowy?) płaszcz Weroniki i rude akcenty out-fitu Witka.

Nie przypadkowo na miejsce sesji dla narzeczonych wybraliśmy park zdrojowy w miejscowości Konstancin-Jeziorna. To tereny bliskie domu rodzinnego Witka. Polecam to miejsce nie tylko na sesję zdjęciową ale również na przyjemny spacer. W parku zdrojowym znajdziemy m.in. zegar słoneczny, amfiteatr, tarasy widokowe i drewniane pomosty na bagnach. Wisienką na torcie jest oczywiście solankowa tężnia. Można więc połączyć przyjemne z pożytecznym, oderwać się na chwilę od zgiełku miasta Warszawy czy Konstancina i dla zdrowotności zaciągnąć się solankową mgiełką. Zapraszam więc Was na wspólną przyjemną przechadzkę. Dajcie znać czy spodobała się Wam klimatyczna sesja narzeczonych – Weroniki i Witka.

 

Sesja dla narzeczonych czyli sesja przedślubna – właściwie po co?

Ostatnio znajoma zapytała mnie czemu sesje narzeczeńskie stały się takie popularne. Skąd ten fenomen? Czy nie wystarczy parom młodym plenerowa sesja ślubna? Postaram się odpowiedzieć jak najprościej. Po prostu to super okazja na nieformalną sesję pary, na której można odrobinę zaszaleć. To świetna okazja do poznania swojego fotografa ślubnego, ale również nauczenia się obcowania z obiektywem aparatu. Wszystkie pary z jakimi miałem przyjemność wykonać sesję dla narzeczonych jednogłośnie powtarzały, że to był strzał w dziesiątkę. W sumie Weronika i Witek mówili właściwie to samo. Zaraz po zdjęciach zdradzili mi, że świadomość sesji zdjęciowej ich przerażała czy stresowała gdyż nigdy nie pozowali razem do tego typu zdjęć. A ponieważ sesje u mnie nie mają nic wspólnego ze sztywnym pozowaniem to strachu nie było. Po sesji narzeczeńskiej stwierdzili, że nie było czego się obawiać a całość była wielką przyjemnością. Mam nadzieję, że potwierdzą to w komentarzach pod tym postem.

Z doświadczenia wiem, że po sesji narzeczeńskiej np. w dniu ślubu, współpraca idzie nadzwyczaj gładko. Para młoda obdarza mnie wtedy dużym zaufaniem, bo wiedzą już na co mnie stać, jak się współpracowało na sesji dla narzeczonych i jak fajne mogą być rezultaty takiej sesji zdjęciowej. Cenię sobie przyjemną atmosferę na moich sesjach zdjęciowych i naturalny klimat zamiast sztucznego ustawiania par. Sądzę, że również moje pary młode doceniają to i dzięki temu z dużą chęcią podchodzą do kolejnych sesji fotograficznych. Więcej o zaletach sesji narzeczonych rozpisuję się w tym poście mojego autorskiego poradnika dla przyszłych Par Młodych: https://www.kozinski-foto.pl/sesja-narzeczenska-czyli-poradnik-dla-przyszlych-par-mlodych-vol-1/ 

 

 

miejsce sesji dla narzeczonych: park zdrojowy Konstancin-Jeziorna

fotograf ślubny Konstancin-Jeziorna, Warszawa i okolice: Kozinskifoto