Ciepła sesja narzeczonych w jesiennym klimacie

Weronika i Witek to para narzeczonych, którzy pobiorą się już w przyszłym roku. Oczywiście wybrali mnie na swojego fotografa ślubnego, który uwieczni ich wielki dzień ślubu. Ze względu na to, że ich ślub wypada wiosną 2018 roku postanowili skorzystać również z mojej oferty wykonania sesji przedślubnej, która mogłaby być wykonana w inna porę roku niż ich poślubna sesja plenerowa. Ta klimatyczna sesja narzeczonych odbyła się więc w niezwykłej aurze złotej polskiej jesieni. Myślę, że trafiliśmy w idealny czas: feeria kolorów od zieleni, brązów, czerwieni aż po ciepłe żółcie. Weronika i Witek swoim strojem świetnie wkomponowali się w ten piękny jesienny miszmasz. Zwróćcie uwagę na cudowny musztardowy (czy dyniowy?) płaszcz Weroniki i rude akcenty out-fitu Witka.

Nie przypadkowo na miejsce sesji dla narzeczonych wybraliśmy park zdrojowy w miejscowości Konstancin-Jeziorna. To tereny bliskie domu rodzinnego Witka. Polecam to miejsce nie tylko na sesję zdjęciową ale również na przyjemny spacer. W parku zdrojowym znajdziemy m.in. zegar słoneczny, amfiteatr, tarasy widokowe i drewniane pomosty na bagnach. Wisienką na torcie jest oczywiście solankowa tężnia. Można więc połączyć przyjemne z pożytecznym, oderwać się na chwilę od zgiełku miasta Warszawy czy Konstancina i dla zdrowotności zaciągnąć się solankową mgiełką. Zapraszam więc Was na wspólną przyjemną przechadzkę. Dajcie znać czy spodobała się Wam klimatyczna sesja narzeczonych – Weroniki i Witka.

 

Sesja dla narzeczonych czyli sesja przedślubna – właściwie po co?

Ostatnio znajoma zapytała mnie czemu sesje narzeczeńskie stały się takie popularne. Skąd ten fenomen? Czy nie wystarczy parom młodym plenerowa sesja ślubna? Postaram się odpowiedzieć jak najprościej. Po prostu to super okazja na nieformalną sesję pary, na której można odrobinę zaszaleć. To świetna okazja do poznania swojego fotografa ślubnego, ale również nauczenia się obcowania z obiektywem aparatu. Wszystkie pary z jakimi miałem przyjemność wykonać sesję dla narzeczonych jednogłośnie powtarzały, że to był strzał w dziesiątkę. W sumie Weronika i Witek mówili właściwie to samo. Zaraz po zdjęciach zdradzili mi, że świadomość sesji zdjęciowej ich przerażała czy stresowała gdyż nigdy nie pozowali razem do tego typu zdjęć. A ponieważ sesje u mnie nie mają nic wspólnego ze sztywnym pozowaniem to strachu nie było. Po sesji narzeczeńskiej stwierdzili, że nie było czego się obawiać a całość była wielką przyjemnością. Mam nadzieję, że potwierdzą to w komentarzach pod tym postem.

Z doświadczenia wiem, że po sesji narzeczeńskiej np. w dniu ślubu, współpraca idzie nadzwyczaj gładko. Para młoda obdarza mnie wtedy dużym zaufaniem, bo wiedzą już na co mnie stać, jak się współpracowało na sesji dla narzeczonych i jak fajne mogą być rezultaty takiej sesji zdjęciowej. Cenię sobie przyjemną atmosferę na moich sesjach zdjęciowych i naturalny klimat zamiast sztucznego ustawiania par. Sądzę, że również moje pary młode doceniają to i dzięki temu z dużą chęcią podchodzą do kolejnych sesji fotograficznych. Więcej o zaletach sesji narzeczonych rozpisuję się w tym poście mojego autorskiego poradnika dla przyszłych Par Młodych: https://www.kozinski-foto.pl/sesja-narzeczenska-czyli-poradnik-dla-przyszlych-par-mlodych-vol-1/ 

 

 

miejsce sesji dla narzeczonych: park zdrojowy Konstancin-Jeziorna

fotograf ślubny Konstancin-Jeziorna, Warszawa i okolice: Kozinskifoto